• Biesy
  • Klasyczna polski
  • Polowanie na Snarka
  • Wyzwolenia
  • Orkiestra
  • Popiol i diament
  • Wierna wataha

„Zabijanie Gomułki”. Łzy ze śmiechu i brawa podczas premierowego spektaklu

Terroryści z bożej łaski i z polskiej prowincji w pijanym widzie planują zgładzenie jednego z wielkich tyranów ludzkości. Jest rok 1963. Hitler i Stalin nie żyją, cóż zatem im pozostaje? Plan zamachu na chińskiego Mao Zedonga porzucają, bo daleko i brak środków. Nie pozostaje im zatem nic innego, jak rozpocząć przygotowania do zgładzenia Władysława Gomułki. Ów absurdalny pomysł stał się osią dramatu, który w sobotę 21 kwietnia miał swoją premierę w Lubuskim Teatrze. Udaną premierę…

Sztuka „Zabijanie Gomułki” jest adaptacją (Robert Urbański) powieści „Tysiąc spokojnych miast” Jerzego Pilcha wyreżyserowaną gościnie przez dyrektora legnickiego Teatru Modrzejewskiej Jacka Głomba. Adaptacją trudną, ale – sądząc po spontanicznych reakcjach publiczności, śmiechem i oklaskami reagującej na poszczególne sceny – udaną. Najwyraźniej duch opiekuńczy niepowtarzalnego lubuskiego zagłębia kabaretowego unosił się nad zaimprowizowaną Sceną na Strychu.

Rzecz dzieje się latem 1963 roku. Bohaterowie planują wyprawę do Warszawy i zgładzenie Gomułki, bowiem Józef Trąba (Zbigniew Waleryś) postanowił przed śmiercią zrobić coś pożytecznego dla ludzkości - zabić "jednego z wielkich tyranów". Narzędziem planowanej zbrodni ma być chińska kusza, bowiem spiskowcy nie mają wprawy w posługiwaniu się bronią palną, a poza tym ani sztylet ani duszenie nie wchodzą w grę. – Wstręt fizyczny jaki do niego odczuwam, niechybnie sparaliżowałby mnie - objaśnia Trąba.

Wkrótce o zrodzonym przy kuchennym stole podczas wódczanych nasiadówek oraz szachowych partyjek (uwaga dla miłośników królewskiej gry, w jednej ze scen odtwarzany jest słynny mat w siedmiu ruchach - tzw. mat Legala *) wspólnym, "sekretnym" pomyśle Pana Trąby i Naczelnika (Wojciech Czarnota), ojca oczekującego konfirmacji ** Jerzyka (Wojciech Brawer), dowiaduje się miejscowy komendant milicji Jeremiasz (Janusz Młyński). W efekcie cała wspólnota ewangelicka (rzecz dzieje się na ziemi cieszyńskiej) poddaje ów pomysł publicznej debacie. – Jeśli towarzyszu Trąba chcecie nawracać Żydów na luterską wiarę, to lepiej kropnijcie tego Gomułkę – kwituje jedną z dysput o odmiennościach w kwestiach wiary zrezygnowany milicjant.

Przy okazji nastoletni Jerzyk zakochuje się w dojrzałej, zamężnej i atrakcyjnej wczasowiczce z Warszawy. Podgląda ją, wysyła do niej rozliczne sygnały, wreszcie spotykają się. Teresa staje się dla niego „anielicą pierwszej miłości”…. Nie mniej ważnym doświadczeniem staje się dla młodzieńca pierwszy, należycie celebrowany, łyk wódki, na który (z ociąganiem) zezwala mu ojciec za namową pana Trąby.

- Ze śmiechu rozbolał mnie brzuch. Przy okazji dowiedziałem się, że komunizm można obalać podczas „obalania” kolejnej flaszki przy kuchennym stole. Jak Pilch zobaczy tę adaptację to uwierzy w swój talent dramaturgiczny – śmiał się i żartował po spektaklu lubiński polonista i wielki przyjaciel legnickiego teatru Ludwik Gadzicki.

Odmiennie niż ma to miejsce w powieści, gdzie główną postacią jest narrator, wchodzący w dorosłość nastoletni Jerzyk, w adaptacji scenicznej jej realizatorzy przenieśli ciężar opowiadania na postać Pana Trąby, wiecznie pijanego autora szaleńczego planu zamachu na przywódcę PZPR. To wokół tej postaci, w groteskowo-balladowym i nieco sentymentalnym wydaniu toczy się cała akcja tego „fantastycznie absurdalnego” (Głomb) dramatu.

- To był szalony pomysł, by kompletnie nieteatralną powieść przenieść na scenę. Przyznam, że autor powieści wyraźnie dystansował się od tego pomysłu. Mam jednak wrażenie, że się nam udało. Okazało się, że dowcip Pilcha nie jest tak hermetycznie wyrafinowany, że – mimo całej swej absurdalności - jest zrozumiały. Bawi i jednocześnie wzrusza. Trochę to trwało zanim dotarliśmy się z zespołem, mamy bowiem krańcowo różne doświadczenia w grze w przestrzeniach pozateatralnych. Najwyraźniej sztuka musi jednak wykuwać się w napięciu i bólu, w pocie i kurzu. Że przy okazji padło trochę brzydkich słów…? No cóż, widocznie tak musi być, a my wzajemnie musieliśmy się dotrzeć i sobie zaufać -  zwierza się legnicki reżyser.

- Faktycznie, łatwo nie było, bo musieliśmy oswoić tę siermiężną przestrzeń. Mamy jednak dużą satysfakcję z tego nowego dla nas doświadczenia, bo efekt jest dobry, a o to w końcu przecież chodzi. Gdybyśmy dysponowali większymi pieniędzmi, byłoby zapewne łatwiej – zauważył dyrektor zielonogórskiej sceny Andrzej Buck.

Obsadzenie Zbigniewa Walerysia, od kilkunastu lat współpracującego z legnicką sceną i Jackiem Głombem, w prowadzącej spektakl roli Józefa Trąby było strzałem w dziesiątkę (fantastyczna, brawurowo zagrana rola, a przy okazji genialna parodia przemówień Gomułki). W oko widza natychmiast wpadała też postać Jerzyka. Młody Wojciech Brawer (drugi rok w lubuskim zespole) cudownie pokazał, że grać można nie tylko słowem, ale także miną i gestem. To oni byli liderami tego zespołowo zagranego, udanego i nagrodzonego wielominutowymi brawami przedstawienia.

Zarówno dyrektor Teatru Modrzejewskiej jak i dyrektor Lubuskiego Teatru im. L. Kruczkowskiego wspólnie zapewniali w sobotni wieczór, że znajdą sposób, aby "Zabijanie Gomułki" pokazać wkrótce także legnickiej publiczności teatralnej.

Grzegorz Żurawiński

************************************************************

Teatr Lubuski im. L. Kruczkowskiego w Zielonej Górze
ZABIJANIE GOMUŁKI
według powieści Jerzego Pilcha „Tysiąc spokojnych miast”

adaptacja: Robert Urbański
reżyseria: Jacek Głomb
scenografia: Małgorzata Bulanda
muzyka: Bartek Straburzyński

Obsada:

Jerzyk – Wojciech Brawer, Pan Trąba – Zbigniew Waleryś (gościnnie), Ojciec – Wojciech Czarnota, Matka – Tatiana Kołodziejska, Anielica, Pani Pastorowa – Marta Frąckowiak, Komendant Jeremiasz – Janusz Młyński, Zawiadowca Ujejski – Andrzej Nowak, Arcymajster Swaczyna – Robert Gulaczyk, Elżunia Baptystka, Kelnerka Zosia – Karolina Honchera, Pastor Potraffke – Jacek Krautforst, Dzieci Pastora Potraffke i Pani Pastorowej - Patryk Bator/ Kamil Nahorski (gościnnie)

Premiera: 21 kwietnia 2007
Scena na Strychu (ul. Fabryczna 13B).

**********************************************************

* Mat Legala - znany motyw matowy w szachach. Nazwa pochodzi od francuskiego mistrza Kermeura de Legala, który rozegrał jedną z najsławniejszych miniatur w historii szachów. Była to jedyna partia tego szachisty, której zapis jest dzisiaj znany. Partia została rozegrana w 1750 roku w paryskiej  Cafe de la Regence.

Kermeur de Legal - Saint Brie
1. e4 e5 2. Sf3 d6  3. Gc4 Gg4  4. Sc3 g6?
Czarne są przekonane, że biały skoczek f3 jest związany. Jest to jednak związanie pozorne, ponieważ trzy lekkie figury białych mogą stworzyć groźbę mata. Aby uniknąć strat czarne powinny grać 4...Sf6 lub 4...c6.
5. Sxe5! Gxd1?
Czarne powinny pogodzić się ze stratą piona i obronić króla przed matem ruchem 5...Ge6 lub 5...dxe5. Problem w tym, że w dalszym ciągu nie widzą niebezpieczeństwa…
6. Gxf7+ Ke7
7. Sd5#
Białe poświęciły hetmana w zamian za możliwość dania mata. Piękna kombinacja, która jest jednak możliwa wyłącznie dzięki poważnemu błędowi przeciwnika.

** Konfirmacja
(z łac. confirmatio, potwierdzenie) jest w kościołach ewangelickich odpowiednikiem jednocześnie pierwszej komunii i bierzmowania, sakramentów Kościoła katolickiego, ale nie ma charakteru sakramentu. Jest potwierdzeniem przynależności do wspólnoty wiernych, ale udzielana w wieku 13-16 lat jest też symbolicznym aktem zakończenia wieku dziecięcego. W większości krajów protestanckich konfirmacja ma miejsce w dniu Niedzieli Palmowej lub pierwszej niedzieli po Wielkanocy. W Polsce konfirmacja udzielana jest w wieku ok. 14 lat.
Udostępnij

Szukaj

Kłapanie dziobem

Archiwum

<< < kwiecień 2007 > >>
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21
23 24 25 26 27 28 29
30            

Zaloguj

Statystyka

Dzisiaj2
WSZYSTKIE1217433
Informacje o plikach cookie
Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...